niedziela, 11 lutego 2018

Ulubieńcy stycznia

Dzień dobry,

Miesiąc się dawno skończył, więc chciałabym podzielić się z Wami moimi ulubieńcami. Będzie o fajnej książce, rewelacyjnym kosmetyku i kilku innych sprawach. Zapraszam do czytania.
 
Zacznijmy od ulubionego kosmetyku, który poznawałam w minionym miesiącu. Niewielkie, zgrabne pudełeczko skrywa w sobie świetnie działający produkt. Mowa oczywiście o kremie do rąk od Nivea. Doskonale nawilża dłonie, nie pozostawia tłustej warstwy, a pachnie obłędnie. Do tego niewielkie opakowanie, które zmieści się do każdej torebki. 


Czas na ulubiony serial. Ostatnio wolę czytać książki, ale w styczniu obejrzałam pierwszy sezon dość fajnego serialu z końcem świata w tle. Na Netflixie znalazłam Salvation. Student odkrywa, że za pół roku w Ziemię uderzy ogromna asteroida, która zniszczy naszą planetę. Wspólnie z bogatym wizjonerem i Departamentem Bezpieczeństwa Narodowego próbują znaleźć sposób, by ocalić Ziemię. Wartka akcja, niesamowite zwroty akcji, intrygi, łącznie z próbą obalenia prezydenta USA. W serialu jest też wątek miłosny, trochę pokręcony, na szczęście nie odgrywa pierwszych skrzypiec. 


Przez cały miesiąc obejrzałam tylko 3 filmy, z czego najciekawszym był Las samobójców. Kto lubi klimat japońskich horrorów nie będzie zawiedziony. Młoda kobieta przylatuje do Japonii, by szukać swojej siostry bliźniaczki. Dowiaduje się, że udała się ona na wycieczkę do lasu, który potocznie nazywany jest lasem samobójców. Wspólnie z nowo poznanym mężczyzną oraz ratownikiem, udają się na poszukiwania. Mroczny film, trzymający w napięciu, a zakończenie totalnie zaskakuje. 
Jeśli chodzi o książki, to tutaj miałam trudny orzech do zgryzienia. Świetna była Cinder, o której pisałam już na blogu. Wydaje mi się, że jeszcze lepszą powieścią jest Zew krwi, której autorem jest Patricia Briggs. Świetna historia kobiety – kojota w świecie wampirów, wilkołaków, czarownic i innych nieludzi. Jeśli macie ochotę przeczytać recenzję, to zapraszam na mojego nowego bloga książkowego Zaczarowane strony
 
Na koniec podzielę się z Wami moim najnowszym odkryciem – zajęcia zumby. Za namową koleżanki zapisałam się na zumbę w pobliskim klubie fitness. Świetna sprawa, instruktorka daje nam taki wycisk, że ledwo wracam do domu. Ruch, wspaniała muzyka pozwalają się niesamowicie zrelaksować i odprężyć. Mam ochotę spróbować jeszcze zajęć na trampolinie. 
 
Jestem ciekawa, czy w minionym miesiącu poznałyście jakieś wyjątkowe kosmetyki, filmy czy książki?
Pozdrawiam,
Sylwia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz