niedziela, 30 lipca 2017

Niekosmetyczni ulubieńcy lipca

Witajcie,

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o moich ulubieńcach, ale nie w dziedzinie urodowej. Dzięki temu będziecie mogli dowiedzieć się, co u mnie słychać i lepiej poznać mnie i moje zainteresowania. Mam nadzieje, że Wam się spodoba.

Niekwestionowanym ulubieńcem, najważniejszym wydarzeniem lipca był oczywiście urlop. Spędziliśmy go w niewielkiej miejscowości w okolicach Dąbek. Cicha, spokojna okolica, domek z dużym podwórkiem, na którym chłopcy mogli się wyszaleć. Uwielbiam spędzać czas z moimi chłopakami, pokazywać im nowe miejsca, nowe sytuacje. Ich zadowolone miny, uśmiechy, niekończące się pytania – miód na moje serce. Poniżej znajdziecie zdjęcie całej naszej czwórki, pierwszy raz na blogu.
Częścią urlopu był także wyjazd na See Bloggers do Gdyni. To był mój pierwszy raz na festiwalu i jestem pod ogromnym wrażeniem organizacji, prelegentów, warsztatów i całej otoczki. Świetna okazja, by poznać nowe osoby, nowe marki, dowiedzieć się nowych rzeczy, naładować akumulatory do dalszej blogowej przygody. Świetnie spędzone 2 dni, wróciłam z ogromem nowych pomysłów i inspiracji. Na See Bloggers swoją prelekcję miał Jason Hunt, jednak nie miałam okazji go wysłuchać.

Jestem pod dużym wrażeniem twórczości Tomka, jak i jego samego. Prowadzi świetnego bloga, a jego książki przeczytałam wszystkie. Tomek ostatnio zaczął prowadzić live „Hunt My Blog” na swoim funpage'u. Podczas audycji ocenia blogi osób, które do niego zadzwonią. Świetne, bardzo merytoryczne rozmowy, nie pozbawione specyficznego poczucia humoru autora.

Chciałabym też napisać o świetnym kanale na youtube, który odkryłam ostatnio – Wielki Buk. Olga w świetny, bardzo entuzjastyczny sposób opowiada o książkach, autorach i podobnych tematach. Dzięki niej wiem, jakie nowości wyjdą w danym miesiącu, co jest warte przeczytania. Uwielbiam sposób, w jaki opowiada o książkach, ma niesamowity dar opowiadania, bardzo błyskotliwy. Potrafi zachęcić do przeczytania danej pozycji, a przy tym nie zdradzić zbyt wielu szczegółów.

Skoro jesteśmy w temacie książek, ja jestem ich ogromną fanką. Ostatnio największe wrażenie zrobił na mnie Wirus, napisany przez Guilermo Del Toro oraz Chucka Hugana. To fantastyczna, zaskakująca i trzymająca w napięciu opowieść o wampirach. Może kojarzycie serial na AXN pod tym właśnie tytułem? To ekranizacja tej powieści. Trzeba przyznać, że książka ma niesamowity klimat, a wampiry niczym nie przypominają tych z seriali dla nastolatek. Powieść posiada sporo cech thrillera medycznego, co jest dla mnie ogromnym plusem. Do tego legenda o Józefie Sardu, prawdziwy smaczek dla fanów horrorów.

Chciałabym też pokazać książki dla dzieci, które ostatnio czytaliśmy niemal co wieczór. To przygody Leona i Malinki, autorstwa Mo Willems. Hipopotam i świnka to przesympatyczna para przyjaciół, a ich przygody są bardzo zabawne i pouczające. Bardzo ciekawe rysunki, prosty tekst, duże litery zachęcają też dzieciaki do próby samodzielnego czytania.

Na koniec zastawiłam kategorię muzyczną. Ostatnio moim niekwestionowanym liderem w tej dziedzinie jest Robert Mendoza. Tworzy fantastyczne covery na skrzypcach elektrycznych znanych i popularnych utworów. Do tego bardzo przyjemnie się na niego patrzy. Widać, że bawi się muzyką, że sprawia mu to ogromną radość.



Tym razem nie będzie żadnych filmów czy seriali, bo w lipcu nie miałam czasu na takie aktywności.

Jestem ciekawa, co Was zachwyciło w minionym miesiącu. Koniecznie dajcie znać w komentarzu.

Pozdrawiam,
Sylwia



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz