poniedziałek, 31 lipca 2017

Pojedynek mistrzów, czyli Be Glossy vs Shiny Box edycja lipcowa

Dzień dobry,

Lipcowe edycje dwóch najpopularniejszych boxów subskrypcyjnych już u mnie, czas więc na podsumowanie i porównanie, który wypadł lepiej.


Shiny Box Pool Party
W pudelku znalazły się:
1. Kueshi Żel aloesowy Gel Aloe Vera Pure 99 % 45 zł/ 250 ml
2. Syoss Szampon do włosów Hair Reconstruction 11,49 zł/ 500 ml,
3. Catrice Żelowy lakier Iconails 10,99 zł/ 10,5ml,
4. Joko Baza pod makijaż Smooth Your Face 22,99 zł/ 15 ml,
5. Świt Antybakteryjny żel do rąk Cleanhands 3,29 zł/ 30ml,
6. Vipera Hamster Błyszczyk do ust 10 zł/ szt
7. Efektima Peeling + Maska do stóp 2,56 zł/ 2x7 ml,
8. Virtual Cień do powiek I love it 18,50 zł/szt.
Świetna zabawa, najlepsze przyjaciółki, słońce i Shiny Box to najlepszy sposób na wakacje. Taka idea przyświecała lipcowej edycji. Szczerze mówią, nic z zawartości nie kojarzy mi się z wakacjami czy imprezą na basenie. No może poza żelem aloesowym, jak już się za mocno opalimy. Na uwagę zasługuje magazyn Shiny Mag, który po raz pierwszy został dołączony do pudełka. Oprócz opisu produktów znalazło się tam kilka bardzo ciekawych artykułów.

BeGlossy Happy Colors
1. Sylveco Łagodzący krem pod oczy 30,35 zł/ 30 ml,
2. Nidiesque Krem barierowy Original 98 zł/ 30 ml,
3. Neonail Lakier hybrydowy Delicious by Joanna Krupa 27,90 zł/ 6 ml,
4. Gliss Kur Ekspresowa odżywka regeneracyjna Fiber Therapy 14,99 zł/ 200 ml,
5. Efektima Mineral Spa 2,52 zł/ 10ml.
6. Uriage Jedwabisty balsam do ciała miniatura 8 ml (55 zł/500 ml)
Lipcowe pudełko ma być letnie, radosne i pełne kolorów! Czy ja wiem? Oprócz lakieru do paznokci, nic kolorowego nie ma. Poza tym wieje nudą… 2 Kremy, po raz kolejny miniaturka Uriage, nic odkrywczego.

Cena a wartość produktów
Wartość produktów w Be Glossy według cen z ulotki to 174,94 zł
Wartość produktów w Shiny Box to 124,32 zł
Wartość obu pudełek zdecydowanie przewyższa cenę zakupu, jednak produkty w Be Glossy wydają się droższe.

Upominek
W Be Glossy jako upominek dodano maskę Efektima (wartość 2,52 zł). Na uwagę zasługują jeszcze próbki Sylveco. Do książeczki z ofertą marki poprzyklejano kilka próbek odpowiednich produktów. Fantastyczny sposób, by zachęcić do spróbowania kosmetyku.
W Shiny Box nie ma upominku, chyba, że magazyn potraktujemy w ten sposób. Jak pisałam wyżej, oprócz listy produktów, znalazły się tam ciekawe artykuły, które z chęcią przeczytałam.

Nowości w ofercie
Shiny Box jako nowość reklamuje maskarę Catrice, której akurat nie dostałam. W Be Glossy premierę miał lakier Neo Nail.

Nowe/ nieznane marki
W Be Glossy znalazła się marka Nidiesque, o której wcześniej nie słyszałam.
W Shiny natomiast jedyną nieznaną mi wcześniej marką jst Świt, ze swoim żelem antybakteryjnym z 3 zł.

Użyteczność
Sprawdźmy teraz użyteczność.
Z Be Glossy chętnie wypróbuję odżywkę Gliss Kur, lakier oraz krem po oczy, czyli 3/6 mi się przydadzą.
W ShinyBoxie natomiast przyda mi się szampon i żel antybakteryjny. Z chęcią wypróbuję także bazę pod makijaż. Czyli 3 produkty na 8 znajdą u mnie zastosowanie.

Podsumowanie:
W poniższej tabelce przedstawiłam punktacje w poszczególnych kategoriach. Za opakowanie punkt przyznałam Be Glossy, ponieważ to ładne, sztywne pudełko. Opakowanie Shiny Box to kolorowy, kartonowy box, którego raczej nie wykorzystam w domu.
Muszę przyznać, że z żadnego pudełka nie jestem do końca zadowolona. W Shiny Box według mnie jest za dużo kosmetyków kolorowych, a to temat dość trudny w boxach niespodziankach. Trudno bowiem trafić z kolorem. W Be Glossy na 6 produktów, 2 to kremy, kolejny raz trafiła się miniatura Uriage, więc raczej nudno.

Jestem ciekawa, które pudełko Wam się bardziej podoba?
Pozdrawiam,
Sylwia
Czytaj dalej

niedziela, 30 lipca 2017

Niekosmetyczni ulubieńcy lipca

Witajcie,

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o moich ulubieńcach, ale nie w dziedzinie urodowej. Dzięki temu będziecie mogli dowiedzieć się, co u mnie słychać i lepiej poznać mnie i moje zainteresowania. Mam nadzieje, że Wam się spodoba.

Niekwestionowanym ulubieńcem, najważniejszym wydarzeniem lipca był oczywiście urlop. Spędziliśmy go w niewielkiej miejscowości w okolicach Dąbek. Cicha, spokojna okolica, domek z dużym podwórkiem, na którym chłopcy mogli się wyszaleć. Uwielbiam spędzać czas z moimi chłopakami, pokazywać im nowe miejsca, nowe sytuacje. Ich zadowolone miny, uśmiechy, niekończące się pytania – miód na moje serce. Poniżej znajdziecie zdjęcie całej naszej czwórki, pierwszy raz na blogu.
Częścią urlopu był także wyjazd na See Bloggers do Gdyni. To był mój pierwszy raz na festiwalu i jestem pod ogromnym wrażeniem organizacji, prelegentów, warsztatów i całej otoczki. Świetna okazja, by poznać nowe osoby, nowe marki, dowiedzieć się nowych rzeczy, naładować akumulatory do dalszej blogowej przygody. Świetnie spędzone 2 dni, wróciłam z ogromem nowych pomysłów i inspiracji. Na See Bloggers swoją prelekcję miał Jason Hunt, jednak nie miałam okazji go wysłuchać.

Jestem pod dużym wrażeniem twórczości Tomka, jak i jego samego. Prowadzi świetnego bloga, a jego książki przeczytałam wszystkie. Tomek ostatnio zaczął prowadzić live „Hunt My Blog” na swoim funpage'u. Podczas audycji ocenia blogi osób, które do niego zadzwonią. Świetne, bardzo merytoryczne rozmowy, nie pozbawione specyficznego poczucia humoru autora.

Chciałabym też napisać o świetnym kanale na youtube, który odkryłam ostatnio – Wielki Buk. Olga w świetny, bardzo entuzjastyczny sposób opowiada o książkach, autorach i podobnych tematach. Dzięki niej wiem, jakie nowości wyjdą w danym miesiącu, co jest warte przeczytania. Uwielbiam sposób, w jaki opowiada o książkach, ma niesamowity dar opowiadania, bardzo błyskotliwy. Potrafi zachęcić do przeczytania danej pozycji, a przy tym nie zdradzić zbyt wielu szczegółów.

Skoro jesteśmy w temacie książek, ja jestem ich ogromną fanką. Ostatnio największe wrażenie zrobił na mnie Wirus, napisany przez Guilermo Del Toro oraz Chucka Hugana. To fantastyczna, zaskakująca i trzymająca w napięciu opowieść o wampirach. Może kojarzycie serial na AXN pod tym właśnie tytułem? To ekranizacja tej powieści. Trzeba przyznać, że książka ma niesamowity klimat, a wampiry niczym nie przypominają tych z seriali dla nastolatek. Powieść posiada sporo cech thrillera medycznego, co jest dla mnie ogromnym plusem. Do tego legenda o Józefie Sardu, prawdziwy smaczek dla fanów horrorów.

Chciałabym też pokazać książki dla dzieci, które ostatnio czytaliśmy niemal co wieczór. To przygody Leona i Malinki, autorstwa Mo Willems. Hipopotam i świnka to przesympatyczna para przyjaciół, a ich przygody są bardzo zabawne i pouczające. Bardzo ciekawe rysunki, prosty tekst, duże litery zachęcają też dzieciaki do próby samodzielnego czytania.

Na koniec zastawiłam kategorię muzyczną. Ostatnio moim niekwestionowanym liderem w tej dziedzinie jest Robert Mendoza. Tworzy fantastyczne covery na skrzypcach elektrycznych znanych i popularnych utworów. Do tego bardzo przyjemnie się na niego patrzy. Widać, że bawi się muzyką, że sprawia mu to ogromną radość.



Tym razem nie będzie żadnych filmów czy seriali, bo w lipcu nie miałam czasu na takie aktywności.

Jestem ciekawa, co Was zachwyciło w minionym miesiącu. Koniecznie dajcie znać w komentarzu.

Pozdrawiam,
Sylwia



Czytaj dalej

piątek, 28 lipca 2017

Skuteczna ochrona przeciwsłoneczna z Balsamem nawilżającym Nivea Sun Protect & Moisure SPF 30

Witajcie,

Lato w pełni, słońce dość często wygląda zza chmur, wiele osób myśli więc o zdobyciu pięknej opalenizny. Aby takie opalanie nie skończyło się przypieczoną skórą albo jeszcze gorszym powikłaniem, należy pamiętać o dobrym produkcie w filtrem. Ja niestety mam duży problem ze słońcem. Bardzo szybko robię się czerwona jak rak, skóra piecze, boli i swędzi, a potem się łuszczy. Poza tym, ze względu na rodzinne uwarunkowania, z opalaniem powinnam bardzo uważać. Dlatego też bez porządnej ochrony przeciwsłonecznej nawet nie wychodzę. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać Nawilżający balsam do opalania Nivea Sun Protect & Moisure SPF 30.
 

Opakowanie: Balsam ma ładne opakowanie, zachowane w tonie pozostałych produktów marki. Wygodne zamknięcie nie utrudnia aplikacji. 

Konsystencja i zapach: Balsam ma kremową, niezbyt gęstą konsystencję. Pachnie dość intensywnie, ale przyjemnie. To słodki aromat, ale z pewnością nie jest mdły.

Skład: Aqua, Homosalate, Octocrylene, Glycerin, Alcohol Denat, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Salicylate, C12-15 Alkyl Benzoate, Titanium Dioxide (nano), Glyceryl Stearate Citrate, Panthenol, Hydrogenated Coco-Glycerides, Myristyl Myristate, Tocopheryl Acetate, Tetrasodium Iminodisuccinate, Cellulose Gum, VP/Hexadecene Copolymer, Xanthan Gum, Sodium Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Silica, Dimethicone, Trisodium EDTA, Hydroxyacetophenone, Ethylhexylglycerin, Linalool, Limonene, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Coumarin, Parfum

Moja opinia:
Balsam ma bardzo przyjemny zapach, który dość długo utrzymuje się na skórze. Równomiernie i łatwo rozsmarowuje się na skórze, nie pozostawia białego osadu na ciele. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.
Na ogół sięgam po produkty z wyższym filtrem, dlatego obawiałam się, że balsam z faktorem 30 może nie podołać. Tu spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Produkt dobrze chroni przed poparzeniami i innymi przykrymi dolegliwościami. Zamiast tego na ciele pojawiła się stopniowo delikatna, brązowa opalenizna. Muszę tutaj dodać, że na słońcu nie przebywam zbyt długo. 
Na uwagę zasługuje też fakt, że produkt ma także właściwości nawilżające, co stanowi jego dodatkowy atut.

Cena: 30 zł,
Pojemność: 200 ml,
Dostępność: Produkt jest szeroko dostępny w drogeriach internetowych i stacjonarnych.

Podsumowując, ja mogę polecić nawilżający balsam Nivea Sun. Zapewnia dobrą ochronę przed słońcem, a przy tym pięknie pachnie i nawilża skórę.

A Wy pamiętacie o ochronie przeciwsłonecznej? Jakie mleczka/ balsamy polecacie?

Pozdrawiam,
Sylwia
Czytaj dalej

środa, 26 lipca 2017

Pielęgnacja okolic oczu z Maską na oczy Hot Eyes Steam

Witajcie,

Ciągły pośpiech, zmęczenie, wielogodzinna praca przy komputerze czy przebywanie na słońcu niezbyt korzystnie wpływają na nasz organizm, na nasze oczy i wrażliwą skórę wokół nich także. Staramy się znaleźć chwilę na relaks i odpoczynek, używamy kosmetyków, by wspomóc naszą skórę, jednak zbyt małą wagę przywiązujemy, by zapewnić odpoczynek naszym oczom. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam Maskę na oczy Hot Eyes Steam, która pomoże nam zadbać także o tę część ciała. Przy okazji zapewni nam kilka minut odprężająco relaksu.

Hot Eyes Steam to maska rozgrzewająca, która ma za zadanie wygładzić skórę wokół oczu, eliminować oznaki zmęczenia. Maska zmniejsza opuchliznę, poprawia krążenie krwi i redukuje cienie pod oczami. Brzmi świetnie, a jak jest w rzeczywistości?

Opakowanie: Maska została zapakowana do uroczego kartonika, który zdecydowanie zachęca do wypróbowania. Z tyłu opakowania naklejono dodatkową etykietę w języku polskim, na której znajdziemy wszelkie potrzebne informacje.

Konsystencja i zapach: Produkt wykonany został z miękkiego materiału, nie pachnie. Wygląd samej maski niezbyt przypadł mi do gustu, przypomina wkładki higieniczne dla kobiet.

Sposób użycia: Po wyciągnięciu maski z opakowania nakładamy na zamknięte oczy, końcówki zahaczamy o uszy. Trzymamy około 10 minut.

Moja opinia: To mój pierwszy raz z tego typu produktem. Maska po otwarciu reaguje na tlen i pod jego wpływem podgrzewa się do 40 stopni. Nieco obawiałam się poparzeń, ale nic takiego się nie wydarzyło. Maska jest bardzo delikatna w dotyku, a ciepło dodatkowo uprzyjemnia wymagane 10 minut. Cudowne chwile błogiego relaksu!
Jakie efekty u siebie zauważyłam? Przede wszystkim moje worki pod oczami nieco zmalały. Skóra wokół oczu była miękka i odrobinę rozjaśniona. Oczy wyglądały na wypoczęte.

Cena: 29,90 zł/ 5 szt, 9,90 zł/ 1 szt
Dostępność: Drogeria Vica.

Uwielbiam takie kosmetyczne nowinki, dlatego z chęcią wypróbowałam maskę Hot Eyes Steam. Myślę, że świetnie się sprawdzi po szalonej imprezie, szczególnie gdy następnego dnia zamiast odespać, musimy pojawić się w pracy. 


Jestem ciekawa, w jaki sposób Wy zapewniacie odpoczynek oczom? Znacie maski Hot Eyes Steam?

Pozdrawiam,
Sylwia

Czytaj dalej

poniedziałek, 24 lipca 2017

Balsam naprawczy z aloesem Babaria, czyli jak pomóc podrażnionej skórze.


Dzień dobry,
Kosmetyki z wysoką zawartością aloesu podbijają ostatnio rynek. Firmy prześcigają się w produkcji coraz to ciekawszych kosmetyków z tym niezwykle dobroczynnym składnikiem. Warto dobrze prześledzić etykietę, by kosmetyk aloesowy, nie miał aloesu jedynie w nazwie.

Dlaczego aloes jest tak cennym składnikiem:
Spożywany sok z aloesu wzmacnia odporność organizmu, wspomaga działanie układu immunologicznego, ma działanie przeciwgrzybiczne. Stosuje się go w stanach zapalnych, leczy schorzenia układu pokarmowego. Poprawia wchłanianie składników odżywczych w przewodzie pokarmowym, aktywizuje przemiany energetyczne, neutralizuje substancje toksyczne, a zwłaszcza blokuje wchłanianie szkodliwych metali ciężkich.
Kosmetyki zawierające aloes mają przede wszystkim właściwości bardzo silnie nawilżające skórę. Sprawia to, że staje się ona zdrowsza, jędrniejsza, gładsza, bardziej lśniąca i pełna blasku. Produkty z aloesem doskonale łagodzą podrażnienia, koją i przyspieszają gojenie ran. Często więc używa się go w produktach do stosowania po opalaniu.
W produktach do włosów aloes wzmacnia ich budowę, czupryna staje się mocniejsza, łatwiej ją rozczesać, mniej się puszy. Szampony z aloesem zapobiegają także rozdwajaniu końcówek.

Podczas targów w Łodzi po raz pierwszy spotkałam się z marką Babaria. Zainteresował mnie Balsam naprawczy, który zawiera aż 99% czystego 100% aloesu. Dzięki tak wysokiemu stężeniu, balsam ma bardzo silne właściwości łagodzące, nawilżające i zmiękczające skórę.

Konsystencja i zapach: Balsam ma konsystencję galaretki o ładnym zielonym kolorze. Rześki, dość intensywny zapach bardzo przypadł mi do gustu. 
 
Opakowanie: Produkt zamknięto do wysokiej plastikowej butelki. Grafika stonowana, przyjemna dla oka, zachowana w zielonej tonacji. Na opakowaniu naklejono dodatkową etykietę w języku polskim, na której znajdziemy wszystkie niezbędne informacje.

Skład: Aloe Barbadensis Leaf Extract (Puro Aloe Vera 100%), Triethanolamine, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tetrasodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Ascorbic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Sulfite, CI 42090 (FD & C Blue 1), CI 19140 (FD & C Yellow 5), Aqua (Water).

Moja opinia: Balsam naprawczy od Babaria to mój pierwszy produkt z aloesem. Najczęściej wykorzystuję jego właściwości łagodzące i kojące. Chłodna galaretka niemal od razu przynosi ukojenie podrażnionej skórze. Zaraz po aplikacji skóra jest nieco lepka, należy więc odczekać chwilę przed założeniem ubrania. 
 
Doskonale łagodzi podrażnienia po goleniu
Zaraz po goleniu nakładam warstwę kosmetyku i czekam do wchłonięcia. Świetnie sobie radzi z wszelkimi podrażnieniami, mogę zapomnieć o mieszkowym zapaleniu skóry. Skóra jest miękka i dogłębnie nawilżona, a najważniejsze, że nie szczypie. 
 
Świetnie sobie radzi z kojeniem skóry po opalaniu
Mam jasną karnację, więc najczęściej opalam się na czerwono i niestety w ekspresowym tempie. Balsam przynosi natychmiastową ulgę rozpalonej skórze, łagodzi także świąd. Dzięki konsystencji galaretki, dość chłodnej, ulga przychodzi niemal od razu.
U mojego synka słońce podrażniło skórę, wystąpiła swędząca wysypka na brzuszku i placykach. Kosmetyk dość szybko poradził sobie z dyskomfortem.

Cena: 35 zł,
Pojemność: 250 ml,
Dostępność: drogerie internetowe.

Jestem bardzo ciekawa, czy używacie kosmetyków z aloesem. Jeśli tak, czy macie jakiegoś ulubieńca? Balsam naprawczy Babaria mimo dobrego działania, nie znajdzie się u mnie ponownie z uwagi substancje, których w składzie staram się unikać.
 
Pozdrawiam,
Sylwia







Czytaj dalej

poniedziałek, 17 lipca 2017

Nivea Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy – nowa odsłona tradycyjnej pielęgnacji.

Witajcie,

Do tej pory krem do twarzy Nivea kojarzył mi się jedynie z tradycyjnym produktem, który używałam już w dzieciństwie. Bardzo gęsty, tłusty, sprawdzał się całkiem dobrze. Ostatnio miałam przyjemność wypróbować inny produkt marki, Nivea Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy.

Opakowanie: Krem zapakowano do niewielkiego plastikowego słoiczka, bardzo zgrabnego i poręcznego. Grafika subtelna, ale przyjemna dla oka.

Konsystencja i zapach: Krem ma przyjemny zapach, zbliżony do tradycyjnej wersji. Nie jest jednak taki tłusty, ma lekką, puszystą konsystencję.

Skład: Aqua, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Palmiate, Cetyl alcohol, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Buthyl Methoxydibenzoylmethane, Xanthan Gum, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Polyacrylate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Trisodium EDTA, Linalool, Geraniol, Limonene, Citronellol, Methyl Benzoate, Parfum.

Moja opinia: Z dużym sentymentem sięgnęłam po Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy od Nivea Care. Zapach całkiem mocno przypomina tradycyjną wersję kremu, którą używałam w dzieciństwie. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Kosmetyk ma lekką konsystencję, bez problemu rozsmarowuje się na twarzy. Bardzo szybko się wchłania, do zupełnego matu. Niemal natychmiast po aplikacji można nakładać podkład.  
Jestem bardzo zadowolona z poziomu nawilżenia, który zapewnia mojej skórze. Cera jest miękka, odżywiona, bez tłustej maski. Zawiera filtry UV, więc z powodzeniem może być stosowany zarówno na dzień (ochrona przeciwsłoneczna), jak i na noc. 
Co do działania przeciwzmarszczkowego, to efektów spektakularnych nie zauważyłam. Jednak dzięki odpowiedniej dawce nawilżenia, cera wygląda lepiej, zdrowiej i młodziej. 

Cena: ok 10 zł,
Pojemność: 50 ml.
Dostępność: produkty Nivea są szeroko dostępne w sklepach stacjonarnych oraz internetowych. 

Nivea Care Lekki krem przeciwzmarszczkowy, to mój pierwszy krem od Nivea, nie licząc tradycyjnej wersji. Jestem bardzo zadowolona z poziomu nawilżenia, z szybkości wchłaniania. Jestem ciekawa, czy znacie ten produkt i jak się u Was sprawdził?


Pozdrawiam,
Sylwia
Czytaj dalej

czwartek, 13 lipca 2017

Jaki peeling do twarzy wybrać? Rodzaje peelingów do twarzy, które możemy wykonać w domu, ich właściwości oraz przeznaczenie.

Witajcie,

Złuszczanie martwego naskórka i dogłębne oczyszczanie to bardzo ważne kroki w pielęgnacji twarzy. Dobrze oczyszczona cera lepiej będzie przyswajać kolejne produkty, które na nią zaaplikujemy. Na rynku dostępne jest całe mnóstwo rożnego rodzaju kosmetyków, za pomocą których możemy wykonać peeling w domu. Jednak skąd mamy wiedzieć, który będzie odpowiedni dla naszej skóry?


Peelingi mają za zadanie usuwać warstwy naskórka na różnej głębokości. Dzięki temu naskórek zostaje odbudowany, świeży, bez żadnych zmian czy niedoskonałości. Zastosowanie takiego produktu powoduje lepsze przyswajanie czynnych substancji z kremów, maseczek i innych produktów pielęgnacyjnych, które zastosujemy. Peelingi do twarzy możemy podzielić na mechaniczne, enzymatyczne oraz gommage. Różnią się one sposobem działania, rodzajem substancji aktywnych oraz przeznaczeniem.

Peelingi mechaniczne
Opis: Inaczej nazywane ziarniste, zawierają różnego rodzaju drobinki, które usuwają martwy naskórek. Tutaj możemy wyróżnić peelingi drobno i gruboziarniste. Z uwagi na to, iż twarz jest na ogół bardzo wrażliwym miejscem, preferowane są kosmetyki drobnoziarniste. Za drobinki najczęściej służą rozdrobnione łupinki orzechów, pestek brzoskwiń, migdałów, pestek rokitnika.
Ze względu na możliwość wystąpienia delikatnego podrażnienia skóry zaleca się wykonywanie zabiegu wieczorem, nie częściej niż 1-2 razy w tygodniu. 
Przeznaczenie: odpowiedni dla osób z cerą tłustą, mieszaną bądź normalną.
Sposób użycia: Na wilgotną skórę twarzy nakładamy kosmetyk i wykonujemy masaż kolistymi ruchami. Następnie produkt należy dokładnie przemyć wodą.

Bardzo dobrym peelingiem gruboziarnistym jest Energetyzujący peeling od Love Me Green. Cenię go przede wszystkim za skuteczne działanie i świetny skład (posiada między innymi certyfikat Eco Cert). Drobinki doskonale sobie radzą z usuwaniem martwego naskórka, wygładzają i odświeżają cerę. 
 
Bardzo drobne substancje zdzierające (sproszkowana łupina orzecha włoskiego) ma natomiast Peeling Stenders Gardener of Feelings. Mimo ledwie wyczuwalnych drobinek produkt dobrze sobie radzi z oczyszczaniem twarzy, złuszczaniem naskórka. Cera staje się gładsza, odświeżona, wygląda pięknie. Dodatkowym atutem jest cudowny zapach dzikiej róży. 
 
Peelingi enzymatyczne
Opis: Głównym składnikiem takich preparatów są enzymy pochodzenia roślinnego. Enzymy rozpuszczają martwe i zrogowaciałe komórki naskórka, umożliwiając pozbycie się ich. Naskórek nabiera świeżego wyglądu, odsłania się nowa warstwa skóry.
Przeznaczenie: Dla osób z cerą suchą, wrażliwą bądź naczynkową.
Sposób użycia: Peeling enzymatyczny stosuje się na suchą skórę, ma konsystencję kremu bądź żelu. Pozostawia się go na kilka minut na twarzy, a następnie spłukuje bądź ściera wacikiem. 

Dobrym przykładem takiego produktu jest Progresywny żel złuszczający od Dermiss (Farmona). W składzie znajdziemy kwas szikimowy oraz kwas migdałowy. To te substancje odpowiadają za skuteczne złuszczanie martwego naskórka, dogłębne oczyszczanie i odświeżanie skóry.

Peelingi typu gommage (peel - of)
Opis: Najczęściej zawierają enzymy pochodzenia roślinnego. W łagodny sposób usuwa zrogowaciałe, zalegające na skórze, martwe komórki naskórka wraz z łojem i innymi zanieczyszczeniami. Nie powoduje przekrwienia ani wysuszenia skóry.
Przeznaczenie: odpowiedni dla osób z cerą mieszaną, normalną i tłustą.
Sposób użycia: Kosmetyk nakładamy na twarz, po wyschnięciu (około 10-15 minut) przybiera postać cienkiej gumy, którą delikatnie ściągamy.

Ten rodzaj peelingu jest najrzadziej przeze mnie używany. W tej kategorii mogę polecić Oczyszczające plastry w żelu Avon Clearskin Professional do stosowania na okolicę nosa, czoła, strefy T oraz policzków. Ja cienką warstwę żelu rozsmarowuję na nos i brodę. Po wyschnięciu produkt przyjmuje formę plastra, którą delikatnie usuwam. Działanie widoczne od razu, całe mnóstwo zanieczyszczeń osadza się na plastrze. Żel świetnie odblokowuje i oczyszcza pory. Jeszcze lepsze efekty uzyskamy po zafundowaniu sobie wcześniej „parówki”. To dodatkowo rozszerzy pory i świetnie przygotuje do zabiegu.

Podsumowując, regularne stosowanie peelingu do twarzy jest bardzo ważnym krokiem w jej pielęgnacji. Usuwają martwy naskórek, dogłębnie oczyszczają skórę. Dzięki temu zwiększa się absorpcja produktów pielęgnacyjnych, które zastosujemy. 
 
Ja najczęściej sięgam po peelingi gruboziarniste, lubię „czuć” jak wspaniale oczyszczają mi twarz.
A jaki jest Twój ulubieniec?

Pozdrawiam,
Sylwia
Czytaj dalej

wtorek, 11 lipca 2017

Kokosowe nawilżenie z balsamem do ciała Palmer's

Dzień dobry,

Uwielbiam kokosowy zapach w kosmetykach. Kojarzy mi się ze słonecznymi wakacjami na oszałamiających wyspach. Ciężko jednak znaleźć taki produkt, którego aromat nie przypomina słodkiego ulepka pełnego chemicznych ulepszaczy. Dzisiaj pokażę Wam Nawilżający balsam do ciała od Palmer's, którego zapach mnie urzekł.

Opakowanie: Balsam został zapakowany do uroczej butelki o dość nietypowym, ale wygodnym kształcie. Zamknięcie typu „klik” łatwo się otwiera. Grafika na opakowaniu jest subtelna, przyjemna dla oka. Z tyłu butelki naklejono dodatkową etykietę w języku polskim.

Konsystencja i zapach: Balsam na gęstą konsystencją i białą barwę. Zapach jest cudowny, otulający i urzekający. Pachnie prawdziwym kokosem, bez cienia chemii i sztuczności. Dość intensywnie wyczuwam także masło kakaowe. Razem tworzą fantastyczną mieszankę.

Skład: Water, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Glycine Soja (Soybean) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Stearic Acid, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Cetyl Alcohol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Nonfat Dry Milk (Sine Adipe Lac), Triethanolamine, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Carbomer, Glycerin, PEG- 40 Stearate, Pentylene Glycol, Tetrasodium EDTA, Decylene Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin.
Na liście znajdziemy wiele bardzo ciekawych składników aktywnych:
organiczny olejek kokosowy – głęboko nawilża i zmiękcza skórę,
olejek monoi z płatków kwiatów gardenii tahitańskiej – nawadnia i koi,  
witamina E - silny przeciwutleniacz neutralizuje wolne rodniki, odpowiedzialne za podrażnienia i powstawanie zmarszczek, a co za tym idzie - opóźnia proces starzenia się skóry, posiada właściwości odżywcze, regenerujące i nawilżająco-natłuszczające
olejek ze słodkich migdałów – łagodzi podrażnienia,
woda kokosowabomba witaminowa, działa antygrzybiczo, antywirusowo i antybakteryjnie, jest antyoksydantem, która opóźnia starzenie się skóry.
mleko kokosowe,
olejek z orzechów makadamia – idealny do pielęgnacji skóry suchej i łuszczącej się, przeciwdziała nadmiernemu wysuszaniu skóry, spowalnia procesy starzenia, zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny, wspomaga regeneracje niewielkich uszkodzeń skóry.
masło shea – regeneruje i odżywia skórę, posiada witaminy A i E, które odmładzają skórę i chronią przed wolnymi rodnikami, wygładza i uelastycznia.
masło kakaowe – nawilża i głęboko odżywia skórę, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody, zmiękcza i uelastycznia, ukoi skórę po opalaniu.

Moja opinia: Na początku urzekł mnie zapach - cudowne połączenie kokosa i masła kakaowego. Bardzo żałuję, że na skórze szybko wietrzeje. Dość gęsta konsystencja nie utrudnia aplikacji. Produkt łatwo rozsmarowuje się na ciele i całkiem szybko wchłania. Chwilę po zastosowaniu można zakładać ubranie. Pozostawia na skórze bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny film. Nie ma jednak obaw, nie klei się. Zapewnia skórze ogromną dawkę nawilżenia i odżywienia. Po aplikacji ciało jest niesamowicie przyjemne w dotyku, skóra aksamitna i miękka. Co ważne, to uczucie jest długotrwałe.
Dzięki skoncentrowanej i gęstej konsystencji produkt jest bardzo wydajny.

Cena: 16 zł
Pojemność: 250 ml,
Dostępność: drogerie internetowe oraz stacjonarne.

Podsumowując, Nawilżający balsam do ciała z olejkiem kokosowym Palmer's, sprawdził się u mnie rewelacyjnie. Zapewnił mojej skórze ogromną dawkę nawilżenia, do tego przepięknie pachnie. 
 
Lubicie zapach kokosa w kosmetykach? Jeśli tak, jaki jest Wasz ulubiony kokosowy produkt?

Pozdrawiam,
Sylwia
Czytaj dalej

niedziela, 9 lipca 2017

Czerwcowe nowości - Rossmann, Klub Przyjaciółek Nivea, Avon, Be Glossy, ShinyBox.

Witajcie,

Dzisiaj zapraszam Was na moje czerwcowe nowości. Może coś Was zaciekawi?

Rossmann – promocja 2+2
Trzeba przyznać, że Rossmann wprowadza coraz wymyślniejsze nowe promocje. Tym razem promocja dotyczyła produktów do golenia, ale tylko dla kobiet. Drugi minus każdy produkt musiał być inny. Oczywiście się skusiłam, ale przy okazji zauważyłam, że ceny nieco odbiegały od standardowych. Za jednorazówki, które lubię i kupuję od dawna w innym sklepie płacę 8 zł, a podczas promocji 11 zł. w tej sytuacji drugi produkt wcale nie wyniósł mnie gratis. Inna sytuacja, podczas popularnej akcji -49% skusiłam się między innymi na gąbeczki do makijażu. Wtedy kosztowały 15 zł, więc zapłaciłam ok. 7,50 zł. Wiecie ile kosztują teraz bez żadnej promocji? 8,50 zł.
Zakupy zrobione, ale niesmak pozostał.

Avon Katalog 9/2017
To już chyba uzależnienie. W każdym katalogu znajdę sobie coś ciekawego, najchętniej zamawiam nowości, aby Wam nieco o nich opowiedzieć. Kilka słów o matowym lakierze z wykończeniem satynowym, nowym żelu pod prysznic oraz zestawie Avon Naturals Różowy Grapefruit i Mięta znajdziecie w tym wpisie.

Lirene – wygrana w konkursie na blogu u Golgony
Nagroda bardzo szybko do mnie trafiła, przepięknie zapakowana. Żadnego produktu wcześniej nie miałam przyjemności używać, dlatego tym bardziej się cieszę. Testy rozpoczęte, wkrótce pojawi się wpis na blogu.
 
Nivea Sun Nawilżający balsam do opalania
Niespodziewana przesyłka z Klubu Przyjaciółek Nivea - idealny na lato Nawilżający balsam do opalania. Za tydzień wybieramy się na urlop, więc mam nadzieję, że będę miała okazję wypróbować. Oby tylko pogoda dopisała…

Be Glossy Moc Niespodzianek
Niespodzianką była zdecydowanie słaba zawartość. Poza odżywką i szamponem, nie znalazło się tam nic, co by mi się podobało, albo chociaż przydało. Pudełko możecie zobaczyć w tym wpisie.

5th Anniversary Celebration Time Shiny Box
Trzeba przyznać, że czerwcowa edycja Shiny boxa była niesamowita, nawet w wersji standard. Świetne produkty, ciekawe marki, subskrypcja będzie kontynuowana. Szczegóły znajdziecie tutaj.

Avon Katalog 10/2017
Kolejny katalog i kolejne nowości. Coś dla męża i dla mnie. Krem do twarzy Anew Nutir Advance Light to już mój klasyk. Oczywiście nie mogłam się oprzeć nowej wersji zapachowej żelu pod prysznic Avon Senses.

To byłoby na tyle. Jestem ciekawa, czy coś ciekawego wpadło Wam w oko? O czym chcielibyście przeczytać?

Pozdrawiam,
Sylwia

Czytaj dalej