sobota, 30 kwietnia 2016

23.04.2016 II MEET BEAUT CONFERENCE – relacja z II konferencji blogerów i vlogerów urodowych w Warszawie

Witajcie,
23.04.2016 miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w II edycji Meet Beauty Conference. Tym razem organizatorzy zaprosili nas na Stadion Narodowy, gdzie do swojej dyspozycji mieliśmy kilka sal konferencyjnych. Obecnych było około 300 blogerów i vlogerów urodowych z całej Polski. 
Razem z Kamilą, Asią, Angeliką oraz Beatą bez problemu dotarłyśmy na miejsce. Rejestracja przebiegała bardzo sprawnie. Po oficjalnym powitaniu udałam się na pierwsze warsztaty, które prowadziła marka Tołpa. Było o minimalizmie, o kupowaniu mniejszej ilości kosmetyków, czyli tematy które mnie ogromnie zaciekawiły. Byłam pod dużym wrażeniem przekazanych informacji, dlatego postanowiłam poświecić im osobny post.
Po krótkiej przerwie udałam się na warsztaty makijażowe z marką Lirene. Mogłyśmy zobaczyć kilka nowości firmy, między innymi podkład No Mask, który już testuję. O kosmetykach opowiadała nam Pani z laboratorium, ale także dobrze znana wszystkim Ania Orłowska. Jedna z dziewczyn została umalowaną przez makijażystkę z użyciem nowości formy, między innymi nowym pudrem i podkładem.
Po warsztatach z Lirene udałyśmy się na lunch. Organizatorzy zadbali, by każdy znalazł coś dobrego dla siebie. Muszę przyznać, że zupa pomidorowa była obłędna, cudownie doprawiona.
Po przerwie lunchowej udałam się na warsztaty paznokciowe, które poprowadziła firma Indigo. Bardzo podobał mi się pokaz manicure z wykorzystaniem masłem shea. Sama już sobie taki zrobiłam. Pokażę Wam efekty po 4tygodniowej kuracji. Następnie przemiła Pani opowiedziała nam o najczęstszych błędach przy manicure hybrydowym oraz o sposobach przeciwdziałania im. Miałyśmy też możliwość zapisania się na bezpłatne warsztaty, która firma organizuje w wielu miastach w Polsce. Mimo, że bardzo chciałabym uczestniczyć w takim szkoleniu, nie uda mi się z nich skorzystać. 
W międzyczasie miałyśmy możliwość zapoznania się z nowościami wielu firm, które miały wystawione stoiska w jednej z sal konferencyjnych. Na stoisku Pilomax zrobiono mi badanie skóry głowy. Rezultaty mnie trochę przestraszyły, bo okazało się, że szampon, który od kilku dni używałam podrażnił mi skórę. Podejrzewałam, że coś może być nie tak, ale nie przypuszczałam, że jest aż tak złe. Przemiłe Panie dobrały mi kilka kosmetyków, mam nadzieje, że pomogą mi rozprawić się z podrażnieniem.
Udało mi się także porozmawiać z Paniami z Glov. Jestem pod dużym wrażeniem, w jaki sposób to maleństwo rozprawia się nawet z mocnym makijażem. Od niedawna firma wprowadziła rękawice w różnych kolorach, które zachwycały nas na stoisku. 
Kolejne stoisko, które odwiedziłam to Eveline. Musiałam stać w bardzo długiej kolejce, ponieważ chyba wszystkie dziewczyny były zainteresowane ich nowościami. Panie dobrały mi peeling do ciała o świeżym zapachu oraz balsam do biustu. Przy stoisku z kolorówką mogłyśmy zasięgnąć porady kolejnej przedstawicielki marki. Ostatecznie w naszych torebkach znalazło się także kilka kosmetyków kolorowych. Chętne dziewczyny były malowane przez makijażystkę Eveline.
Odwiedziłam także stoisko Schwarzkopf. Tutaj dziewczyny były czesane przez wizażystów firmy. Ponadto można było zrobić sobie badanie skóry głowy oraz włosów. Dla każdej uczestniczki przewidziana była ogromna torba z produktami marki.
Na konferencji obecna była także firma Palmers. Przemiłe Panie opowiadały o produktach firmy. Z ciekawością wysłuchałam o produktach dla mam, które pomagają przy likwidowaniu rozstępów. Dostałam do testów masełko, które ma mi pomóc rozwiązać ten problem.
Najbardziej kolorowe stoisko, które było też najbardziej oblegane przygotowała firma Indigo. Można było porozmawiać o produktach firmy, zrobić sobie manicure, a także zdjęcie na przepięknie przygotowanej ściance. Firma każdej uczestniczce podarowała ogromną torbę kosmetyków, które mnie bardzo ucieszyły.
Były także stoiska Bielendy, Golden Rose oraz Lirene, ale niestety nie zdążyłam tam podejść. 
Dodatkową atrakcją konferencji były upominki, które otrzymaliśmy od sponsorów. Do domu przywiozłam kilka toreb rewelacyjnych kosmetyków, które z pewnością trafią na blog. Ogromne znaczenie ma dla mnie fakt, że sporo z tych rzeczy było dobrane indywidualnie do moich potrzeb. 
Pojechałam na konferencję ze względu na możliwość spotkania z blogerkami, które znałam tylko z Internetu. Oczywiście się nie zawiodłam. Dziękuję za przemiłe towarzystwo Justyny, Ani, Karoliny, Kasi, Mileny i innych wspaniałych dziewczyn. Mam nadzieję, że wkrótce znowu się zobaczymy.
Zdjęcie jest własnością Karoliny z bloga http://bizarre-case.blogspot.com/
Na zakończenie chciałabym podziękować organizatorom za rewelacyjnie przygotowaną konferencję, a sponsorom za upominki i inne atrakcje. Wróciłam do domu pełna pomysłów, z naładowanymi akumulatorami do dalszej blogowej przygody. Mam nadzieję, że za rok znowu będę miała przyjemność uczestniczyć w konferencji.
Pozdrawiam,
Sylwia


Czytaj dalej

środa, 27 kwietnia 2016

Upominki z Grodziskiego Spotkania Blogerów “Blogi mają moc”

Witajcie,

30 stycznia w uroczej świetlico-kawiarni Kafka w Grodzisku Mazowieckim spotkało się kilkanaście fantastycznych kobiet, by spędzić ze sobą czas, poplotkować i nauczyć się czegoś nowego. Organizatorkami wydarzenia były Ola z bloga Panienka Anna oraz Marta, autorka bloga Pewna Mama. Niestety nie udało mi się na to spotkanie dotrzeć i bardzo żałuję, że nie mogłam się z dziewczynami spotkać. Pilnie śledziłam relacje uczestniczek, więc wiem, że spędziły cudowny czas, a możecie o tym przeczytać między innymi u Agnieszki bądź Marty.
Dziewczyny zrobiły mi niezwykłą niespodziankę i wysłały upominki, którymi obdarowali nas sponsorzy. Wielkie pudło dotarło do mnie w ubiegłym tygodniu. Dziewczyny sprawiły radość nie tylko mi, ale także moim chłopakom, dla których też coś się znalazło.
Co znalazło się w ogromnej przesyłce od dziewczyn:

Przepiękny błękitny lakier do paznokci, cień do powiek oraz puder otrzymałyśmy od firmy Virtual.
Od firmy Bonduelle otrzymaliśmy smakołyki do sporządzania potraw.
Wszystkie mamy z pewnością znają Oillan. Firma sprezentowała nam zestaw kosmetyków: Płyn do mycia i kąpieli, Mleczko nawilżające, Krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała oraz Lipidowy krem do twarzy.

Lalanna przesłała po dwie książeczki, które z pewnością ucieszą każdą dziewczynkę.

Od firmy Akatja otrzymałyśmy naklejkę pod włącznik.

MyBra sprezentowała nam kod rabatowy na zakupy oraz centymetr.
Hirundo sprezentowało nam świeczkę, błyszczyk do ust oraz dwie urocze maskotki.

Drewniane dodatki obdarowało nas podkładką pod kubek z napisem Blogi mają moc oraz brelokiem do kluczy.

Woda Mama i ja dbała o dziewczyny podczas spotkania. Otrzymałyśmy także zakładki do książek oraz długopisy.
Piękną, bawełnianą poduszkę otrzymałyśmy od firmy Mamut.

Otrzymałyśmy także przepięknie zapakowaną perfumetkę od firmy Neness. Mi trafił się słodki zapach, całkiem ciekawy i długo utrzymujący się na skórze.

WydawnictwoBabaryba uszczęśliwiło nasze pociechy fantastycznymi książkami, które moi chłopcy uwielbiają.

Bardzo dziękuję sponsorom za wspaniałe upominki, a Oli i Marcie za trud włożony w przygotowanie spotkania. Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się spotkać na żywo.



Pozdrawiam,
Sylwia

Czytaj dalej

wtorek, 26 kwietnia 2016

Nawilżająco-wygładzający balsam do ciała Biolaven Organic

Witajcie,

Moja miłość do marki Biolaven trwa w najlepsze. Bardzo lubię ten delikatny zapach lawendy przełamany kwaskowatym aromatem winogron. Do tego skład przyjazny dla naszej skóry. Dzisiaj opowiem o kolejnym produkcie z serii, czyli Nawilżająco – wygładzającym balsamie do ciała Biolaven.

Balsam otrzymujemy w wygodnej i poręcznej butelce z pompką, za którą od razu daję plus. To zdecydowanie ułatwia używanie, jest przy tym higieniczne i bardziej wydajne. Grafika opakowania jest charakterystyczna dla całej serii, ładna, elegancka. Jednoznacznie kojarzy się z ekologią i naturalnymi kosmetykami. Konsystencja jest dość rzadka, niewielka ilość kosmetyku wystarcza by dokładnie posmarować ciało. Dość szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Zapach jest niezwykle urzekający. Ja wyczuwam przede wszystkim lawendę, która działa na mnie relaksująco i odprężająco. Dopiero po pewnym czasie wyczuwam także słodkie winogrona. Tak jak pisałam we wstępie, bardzo lubię zapach kosmetyków z tej serii.
Produkt fajnie nawilżał i zmiękczał skórę. Moja sucha skóra na ramionach wygląda zdrowo i jest aksamitna w dotyku.

Składniki:
Aqua,
Glycine Soja Oil – olej sojowy, roślinny emolient,
Glycerin – substancja nawilżająca,
Vitis Vinifera Seed Oil – olej z nasion winogron - Działa antyoksydacyjnie, hamuje proces starzenia skóry, działa przeciwzapalnie i kojąco,
Sorbitan Stearate – emulgator, ułatwia powstawanie emulsji, zapobiega rozwarstwianiu się kosmetyku,
Sucrose Cocoate – emulgator, środek zmiękczający i nawilżający, wpływa na konsystencję kosmetyku, może pełnić funkcję zagęstnika. 
Glyceryl Stearate - emulgator,
Stearic Acid - Substancja renatłuszczająca, odbudowuje barierę lipidową i częściowo hamuje proces wymywania lipidów z warstwy rogowej naskórka.
Cetearyl Alcohol – tłusty emolient, może powodować zaskórniki, Tocopheryl Acetate - Substancja o działaniu antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym), hamuje procesy starzenia się skóry wywołane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym, przedłuża trwałość kosmetyku,
Xanthan Gum – zagęstnik, wpływa na lepkość kosmetyku,
Benzyl Alcohol – konserwant, składnik kompozycji zapachowej,
Lavandula Angustifolia Oil – olejek lawendowy,
Parfum,
Dehydroacetic Acid - Identyczny z naturalnym konserwant, dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne.
 
Cena: 15 zł.
Pojemność: 300ml,
Dostępność: sklepy internetowe, drogerie ekologiczne.
 
Balsam do ciała Biolaven to kolejny produkt marki, który mnie nie zawiódł. Jest wręcz odwrotnie, z każdym kolejnym wypróbowanym kosmetykiem mam ochotę na więcej. Polecam ten produkt, gdyż doskonale spełnia swoje funkcje- przynosi naszej skórze nawilżenie i ukojenie. Poza tym wygodne opakowanie z pompką i piękny zapach dodatkowo zachęcają do zakupu.
 
A czy Wy miałyście już przyjemność używać kosmetyków Biolaven? Który jest Waszym ulubieńcem?

Pozdrawiam,
Sylwia




Czytaj dalej

czwartek, 21 kwietnia 2016

Mydło ręcznie robione, Zioła do włosów skłonnych do łupieżu od Pszczelej Dolinki

Witajcie,

Uwielbiam naturalne mydełka. Są delikatne, łagodne dla skóry, a przede wszystkim bez zbędnej chemii. Wykorzystuje je do mycia ciała, jak i twarzy. Sklepu Pszczela Dolinka nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Pani Joanna robi cudowne, naturalne produkty, które już nie raz gościły w mojej łazience. Skusiłam się jakiś czas temu na Mydło ręcznie robione, Zioła do włosów skłonnych do łupieżu, o którym dzisiaj opowiem. 

Mydełko zapakowane zostało w folię przywiązaną rafią. Zapach jest ledwo wyczuwalny, a szkoda, bo lubię, jak przyjemny aromat dodatkowo umila mi pielęgnację.
W jaki sposób umyć włosy mydłem dowiemy się na stronie sklepu. Myję tak jak zwykłym szamponem, mydlę na mokre włosy, aż do uzyskania piany. Nie jest to w żaden sposób kłopotliwe, bardzo szybko uzyskujemy na skalpie aksamitną pianę. Następnie spłukuję, a potem mycie powtarzam. Zaleca się, aby ostatnie spłukiwanie włosów było obfite, aby dokładnie wymyć pozostałości kosmetyku. W celu zneutralizowania zasadowego odczynu mydła, należy zastosować na włosy kwaśną płukankę. Ja rozcieńczam w wodzie sok z cytryny. Przelewam to do pojemnika z atomizerem i dokładnie spryskuje włosy. Na koniec możemy użyć odzywki.
Po myciu włosy są błyszczące i sypkie, nie puszą się. Na ogół myję skalp codziennie, a przy użyciu tego produktu, na drugi dzień włosy wciąż wyglądają ładnie i świeżo. Kosmetyk nie podrażnił mi skóry głowy, nie spowodował łupieżu. Obawiałam się, że przez ziołowe dodatki mydło będzie plątać włosy, że będzie problem z ich rozczesywaniem. Na szczęście tak się nie stało. 


Składniki: olej palmowy, olej kokosowy (kwasy stearynowy, mirystynowy, laurynowy), stearynian glicerolu, woda, sorbitol, wodorotlenek sodu, cukier, kwas hialuronowy oraz dodatki wzbogacające napar z rozmarynu, pokrzywy, nagietka, olejek makadamia, olejek rycynowy, olejek grejpfrutowy, olejek rozmarynowy.

Cena: 13 zł,
Pojemność: 110 g,
Dostępność: sklep internetowy Pszczela Dolinka.

Mydełko kosztuje 13 zł, czyli mniej więcej tyle, ile drogeryjny szampon. Jednak starcza go na zdecydowanie krótszy okres. W zamian jednak otrzymujemy rewelacyjny produkt ze składem przyjaznym dla naszej skóry i włosów.
Jestem ciekawa, czy używałyście mydeł do mycia włosów. Jakie są Wasze doświadczenia?

Pozdrawiam,
Sylwia

Czytaj dalej

sobota, 16 kwietnia 2016

Oillan Balance Hydro-aktywny krem do twarzy - kosmetyki nie tylko dla dzieci

Witajcie,

Marka Oillan kojarzyła mi się jedynie z kosmetykami dla dzieci. Gdy chłopcy byli mali używaliśmy ich łagodnych emolientów do kąpieli. Teraz mogłam wypróbować produkt na swojej skórze. Oillan Balance Hydro – aktywny krem do twarzy przeznaczony jest do cery suchej, odwodnionej i wrażliwej, czyli w sam raz dla mnie. Oczekiwałam dużej dawki nawilżenia, komfortu i ukojenia dla skóry. Czy produkt się sprawdził?


Krem otrzymujemy w tubce zapakowanej w kartonik. Grafika na opakowaniu zewnętrznym, jak i wewnętrznym, typowa dla kosmetyków tej marki – skromna, utrzymana w biało-zielonej tonacji. Odkręcana tubka to dobry sposób na higieniczne korzystanie z produktu, a także dozowanie odpowiedniej ilości. Krem ma średnio gęstą konsystencję, biały kolor, zapach jest niemal niewyczuwalny. Dobrze rozsmarowuje się na twarzy i szybko wchłania. Praktycznie od razu można stosować podkład czy inny produkt. Nadaje się więc idealnie do używania na dzień. Przy stosowaniu na noc zauważyłam, że skóra stała się napięta, pojawiło się nieprzyjemne uczucie dyskomfortu. Nie tego oczekiwałam od kremu do cery suchej. Kosmetyk nie wywołał u mnie podrażnienia, uczulenia ani innych przykrych niespodzianek.

Składniki: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea), Cetearyl Alcohol, Myristyl Myristate, Arachidyl Alcohol, Dimethicone, Palmitic Acid, Sodium Hyaluronate, Durvillea Antartica Extract (wyciąg z algi durvillea antartica ), Borago Officinalis Seed Oil (olej z ogórecznika lekarskiego), Squalane, Ceramide NP, Glyceryl Behenate, Glyceryl Stearate Citrate, Cholesterol, Hydrogenated Palm Oil, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Tocopheryl Acetate Panthenol, Allantoin, Isohexadecane, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 80, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Carbomer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium EDTA, Sodium Hydroxide.

Kilka słów na temat składu. W kremie oprócz licznych tłustych emolientów znajdziemy wiele dobroczynnych substancji, np. masło shea. Odbudowuje ono barierę hydrolipidową naskórka, wzmacniając naturalny system ochronny skóry. Poza tym mamy tutaj wyciąg z algi durvillea antartica, która tworzy na powierzchni skóry film, wpływa na odpowiednie nawilżenie. Kolejna dobroczynna substancja to olej z ogórecznika lekarskiego, który intensywnie odżywia skórę, przywracając jej elastyczność i gładkość. Nie znajdziemy tutaj parabenów, PEGów.

Cena: 15 zł,
Pojemność: 50 ml,
Dostępność: sklepy internetowe, apteki.

Podsumowując, Oillan Ballance Hydro-Aktywny Krem do twarzy to dobry krem do stosowania na dzień, szczególnie pod makijaż. Błyskawicznie wchłania się niemal do matu. Niestety skóra sucha potrzebuje większego nawilżenia, a ten kosmetyk tego nie zapewnia.

Jestem ciekawa, jakie Wy macie doświadczenia z marką Oillan.

Pozdrawiam,
Sylwia


Czytaj dalej

wtorek, 12 kwietnia 2016

Drugie życie dla książki

Witajcie

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o inicjatywie, która całkowicie skradła moje serce. Uwielbiam czytać książki, mam ich w domu całą masę. Już brakuje mi miejsca na nowe egzemplarze. Marzy mi się własna biblioteczka, gdzie na półkach będą same książki… Ale wracając do rzeczywistości, całkiem spory zbiór leży u mnie na półce i się kurzy. Przyczyn jest wiele, np. dana książka mi się nie spodobała. Na Facebooku znalazłam grupę miłośników czytelnictwa, którzy takimi pozycjami się wymieniają. Grupa nazywa się Wymienialnia Książek. Zasada jest prosta. Wstawiłam zdjęcia tytułów, które chętnie oddam, napisałam czego szukam i zgłosiło się kilka osób zainteresowanych moim zbiorem. Wybrałam sobie coś u nich w zamian i tym sposobem zamiast zapomnianych książek, mam zbiór perełek, które bardzo chciałam przeczytać. 

Wiadomo, że najlepiej (czytaj: taniej) wymieniać się z ludźmi z naszej miejscowości. Wtedy odpadają koszty wysyłki. Najczęściej jednak książki są wysyłane za pomocą Poczty Polskiej bądź Inpost. Druga opcja jest zdecydowanie tańsza, ale ponoć dłużej trwa czas przesyłki. Przy takiej formie wymiany niestety istnieje ryzyko oszustwa. Ja dokonałam około 20 transakcji i wszystkie przebiegły sprawnie i bez problemów. Wiem jednak, że zdarzyło się już kilka nieuczciwych osób. Stworzono także grupę Złota i Czarna lista wymienialni książek, aby ostrzec przed takimi osobami i polecać tych, z którymi transakcje przebiegły bezproblemowo. 
Grupa liczy ponad 5 tysięcy osób, więc zawsze znajdzie się ktoś chętny na nasze pozycje, kto będzie miał coś ciekawego w zamian. W moje łapki trafiło kilkanaście książek, które bardzo chciałam przeczytać, między innymi trylogia Igrzyska śmierci, Wirus, Jo Nesbo, Tess Gerritsen czy powieści Sylvii Day o Crossie. Trzeba przyznać, że grupa uzależnia. Cały czas śledzę nowe posty, szukam pozycji, które chciałabym przeczytać i ...negocjuję. Czasem liczy się szybkość, bo ciekawsze książki znikają w tempie błyskawicznym. 
 
Oczywiście nie wszyscy chcą się wymieniać na książki. Czasem w zamian proponują słodycze, kawę, kosmetyki czy zwrot kosztów dostawy. Nie wszystkim to odpowiada, dlatego powstała kolejna grupa, gdzie książki można wymieniać na inne rzeczy.

Mam nadzieję, że zainteresowałam Was wymianą książek. W zamian za zapomniane, zakurzone pozycje z naszych półek, możemy dostać kilka cudownych perełek. Poza tym mamy świadomość, że te niechciane przez nas książki przygarnął ktoś, kto z chęcią je przeczyta.
Jak Wam się podoba taka idea?

Pozdrawiam cieplutko,
Sylwia
Czytaj dalej

piątek, 8 kwietnia 2016

The Secret Soap Store Wyszczuplające masło do ciała (pomarańcza)

Witajcie,

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją Wyszczuplającego masła do ciała od marki The Secret Soap Store. Takie nazwy działają na mnie jak płachta na byka. Choć nie przeczę, byłoby cudownie, gdyby kosmetyk mógł zmniejszyć obwód talii. Według producenta kosmetyk ma działanie wyszczuplające, antycellulitowe oraz nawilżające.

Masło zapakowane zostało w plastikowy, poręczny słoik, dodatkowo zabezpieczone sreberkiem. Grafika skromna, ale urokliwa. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje. Kosmetyk jest gęsty, treściwy. Rozsmarowanie go na ciele nie stanowi jednak problemu. Szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Masło cudownie nawilża i odżywia skórę, która staje się miękka, wygładzona i aksamitna w dotyku. Co ważne, efekt ten jest długotrwały. Żadnego wyszczuplania oczywiście nie było, ale skóra jest elastyczna i ujędrniona. Warto wspomnieć o przecudnym pomarańczowym zapachu, który jest zdecydowanym plusem produktu. Poza tym, nie znika zaraz po nasmarowaniu ciała. Gęsta konsystencja sprawia, że produkt niestety nie jest wydajny. Przy regularnym używaniu starczył mi na miesiąc. 


Składniki (INCI):
Aqua,
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter - masło shea,
Caprylic Capric Triglyceride - emolient, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni,
Cetyl Alcohol - emolient,
Glycerin - substancja nawilżająca,
Sodium Polyacrylate - substancja filmotwórcza, tworzy na powierzchni skóry i włosów hydrofilowy film. Jest odpowiedzialna za utrzymywanie wody, dzięki czemu nawilża, a także kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza,
Trideceth-6 – emulgator,
Panthenol - Hydrofilowa substancja nawilżająca, ma działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka ,
Focus Vesiculosus Extract – ekstrakt z alg brązowych, ma działanie drenujące, ujędrniające i ściągające wspomaga walkę z cellulitem,
Parfum – substancja zapachowa,
Aavocado Oil – Olej Avocado, intensywnie nawilża i odżywia skórę. Zabezpiecza przed wysuszeniem i złuszczaniem się oraz zapewnia skórze gładkość i miękkość. Wspomaga procesy naturalnej regeneracji naskórka.
Macadamia Oil – olej Macadamia, hamuje starzenie się skóry chroniąc lipidy ścian komórkowych przed działaniem wolnych rodników. Dzięki podobieństwu do naturalnych tłuszczy skóry łatwo się wchłania i wygładza skórę,
Prunus Amygdalus Dulcis Oil – olej ze słodkich migdałów, ma bardzo wysokie zdolności nawilżania i wygładzania skóry,
Tocopheryl Acetate - antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry,
Ascorbyl Palmiate – antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry, w kosmetykach zapewnia trwałość produktu,
Lecithin – wpływa na poprawę stopnia nawilżenia skóry,
Benzoic Acid – substancja konserwująca,
Dehydroacetic Acid - Identyczny z naturalnym konserwant, dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne,
Phenoxyethanol - substancja konserwująca,
Polyaminopropyl Biguanide – substancja konserwująca,
d-limonene - składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen (imituje zapach skórki cytrynowej,
Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen (imituje zapach cynamonu),
Linnaool - składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen,
Benzyl Alcohol – substancja konserwująca,
Eugenol – składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen (imituje zapach goździka).

Cena: 38 zł,
Pojemność: 200ml,
Dostępność: sklepy stacjonarne, sklep internetowy

Podsumowując, uważam Masło wyszczuplające The Secret Soap Store za fantastyczny produkt, który z pewnością na stałe zagości w moim domu. Wydajność jest jednak niska, a biorąc pod uwagę cenę, stanowi to istotny minus.

Jestem ciekawa Waszego zdania na temat kosmetyków TSSC. Używałyście już? Czy Waszym zdaniem dość wysokie ceny są adekwatne do jakości?

Pozdrawiam,
Sylwia



Czytaj dalej

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Podsumowanie marca – Projekt Denko oraz Nowości

Witajcie,

Marzec był dla trudnym miesiącem. Całkowicie pochłonęły mnie sprawy osobiste oraz zawodowe. Widzę światełko w tunelu, dlatego mam nadzieję, udzielać się na blogu częściej.
Dzisiaj chciałabym podsumować ubiegły miesiąc. Zaczniemy od zużytych kosmetyków. Jak widać na zdjęciu poniżej, nie było ich szczególnie dużo, głównie kosmetyki do mycia. 
 Balea żel do mycia rąk – od dłuższego czasu miałam wielką ochotę, by wypróbować jakiś kosmetyk Balea. Pierwsze spotkanie okazało się totalna porażką. Mydło bardzo wysuszało dłonie. Jedyny plus to zapach, całkiem przyjemny. Nie kupię ponownie.
Isana Zimowy żel do pod prysznic o zapachu wanilii i karmelu – cudowny aromat, ciepły i otulający. Nie byłam fanką żeli Isana, bo mają zbyt rzadką konsystencję. Tu jednak spotkała mnie miła niespodzianka. Prysznic z użyciem tego produktu to czysta przyjemność. Chętnie spróbuję ponownie, jeśli gdzieś go jeszcze upatrzę.
YvesRocher Żel pod prysznic Liście Werbeny – orzeźwiający zapach, idealny do porannego, pobudzającego prysznica. Z pewnością kupię kolejne żele YR, ale w innej wersji zapachowej.
Avon Senses Amazon Jungle – Żel pod prysznic i szampon dla mężczyzn, mąż zadowolony, więc ja tym bardziej. Kupię ponownie.
Linda Mydło w płynie Pure Flowers z ekstraktem z irysa – tani i zadziwiająco dobry produkt z Biedronki. Wydajny, dobrze się pienił, ale nie wysuszał skóry. Chętnie skuszę się ponownie, ale na inna wersję zapachową.
Avon Sensitive Płyn do kąpieli Biała róża i orchidea – Zapach nie porywa, wręcz przeciwnie, babciny. Do tego wysuszał skórę, która po kilku kąpielach szczypała i swędziała. Nie kupię ponownie.
NobleMedica Pure Collagen Krem nawilżająco-ujędrniający – krem, który dobrze nawilżał i odżywiał moją cerę. Nie spowodował żadnych podrażnień. Efektu ujędrnienia nie zauważyłam. Nie kupię ponownie.
AvonPlanet Spa Krem do rąk i paznokci z olejkiem arganowym – nie wiem skąd pomysł, by zamiast standardowej tubki, zapakować krem do taak małej tubki (30ml). Starczył na bardzo krótki okres, pozostawiał tłusty film na dłoniach. Zdecydowanie nie został moim faworytem.

Marzec na szczęście nie obfitował w zakupy kosmetyczne. Zrobiłam jedno skromne zamówienie z Avonu, same potrzebne produkty. Jogurtowy żel pod prysznic pachnie cudownie, tak słodko, a jednocześnie orzeźwiająco. Fajna kremowa konsystencja też przemawia na jego korzyść. Natomiast płyn do kąpieli miał pachnieć bzem, ale niestety ta nuta jest słabo wyczuwalna. Mi kojarzy się jedynie z zapachem tandetnego mydła. Jeśli znacie produkty, które pachną prawdziwym bzem, dajcie znać. Chętnie wypróbuję.

Dziedzina, w której poszalałam to książki. Na zdjęciach poniżej zobaczycie moje zdobycze. Skąd tyle książek opowiem Wam już niedługo. Zdradzę jedynie, że idea świetna i całkowicie przepadłam.
Jestem bardzo ciekawa, jak Wam minął marzec. Szalałyście z zakupami kosmetycznymi? 
 
Na koniec chciałabym także pochwalić się, że wybieram się na Meet Beauty. Ubiegłoroczna edycja była fantastyczna. Jestem ciekawa, czym organizatorzy zaskoczą nas w tym roku.

Życzę Wam miłego poniedziałku,
Sylwia
Czytaj dalej