środa, 23 września 2015

Pilnik do stóp z chińskiego sklepu

Dzień dobry,

Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje zakupy w chińskim sklepie Dresslink. Byłyście ciekawe, jak sprawuje się pilnik do stóp. Mam za sobą kilka tygodni użytkowania, więc czas na podzielenie się wrażeniami.


Pilnik przyszedł do mnie bardzo ładnie i fachowo zapakowany. W zestawie znalazły się dwie wymienne końcówki : jedna zdzierająca, a druga wygładzająca. Do wygładzającej w zestawie znalazły się dwie zapasowe nakładki. Pilnik jest bezprzewodowy, działa na baterie. Potrzeba aż 4 sztuk AA, które należy dokupić. Jest lekki i poręczny, dobrze leży w dłoni. Nie jest zbyt głośny.


Przed zabiegiem moczę stopy około 20 minut w cieplej wodzie z dodatkiem olejków. Po tym czasie osuszam jedna stopę i zabieram się za zdzieranie. Początkowo obawiałam się tych ogromnych otworów, że zwyczajnie będzie boleć, że poranię sobie stopy. Nic bardziej mylnego. Fantastycznie radzi sobie ze zgrubieniami. Plusem jest też pojemniczek, który jest przymocowany do nakładki. Tam wpadają resztki naskórka. Po użyciu można go z łatwością odkręcić i wyczyścić. Następnym krokiem jest wygładzanie. Uwaga – łaskoczeDruga nakładka dopieszcza nasze stopy, wygładza wszelkie nierówności. Kolejnym krokiem jest dobry krem do stóp. Obecnie wykańczam bubla z Planeta Organica, o którym już Wam pisałam. Potem cały rytuał powtarzam z drugą stopą.

Zastanawiałam się, czy z regularnym używaniem pumeksu jestem w stanie osiągnąć takie same rezultaty. Chyba nie. Po pumeksie zostają chropowate nierówności, a nakładka wygładzająca sprawia, że niczego takiego na stopach nie mamy. Po pierwszym korzystaniu  nie udało mi się pozbyć wszystkich zgrubień, ale z każdym kolejnym użyciem stopy wyglądają lepiej. Dużym minusem dla mnie jest brak możliwości dokupienia zapasowych nakładek. Niestety na stronie sklepu ich nie znalazłam. Wydaje mi się też, że kabelek byłby lepszą opcją zasilania. Baterie zbyt szybką się wyczerpują.

Podsumowując, to całkiem ciekawy gadżet, za około 4 $. Na pewno nie zdecydowałabym się na zakup oryginalnego Scholla w Polsce.

Co Wy myślicie o elektronicznych pilnikach do stóp? Must-have czy zbędny gadżet?

Pozdrawiam,
Sylwia







28 komentarzy:

  1. Scholla też można kupić na chińskich stronach, za jakąś 1/4 ceny. Więc warto się rozejrzeć, koleżanka ma i mówi że działa jak oryginalny - tyle, że był tańszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten pilnik jest fajny, tyle, że nie mogę nigdzie znaleźć zamiennych końcówek.

      Usuń
  2. Ciekawy jest ten pilnik, nigdy nie miałam takiego urządzenia ;)
    No i ta cena. ..
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :) ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. mam podobny. jak na razie użyłam tylko tej nakładki wygładzającej bo tej zdzierającej się boję ;) pilnik wydaje się być bardzo słaby, ale o dziwo pięty są pięknie wypolerowane i gładziutkie w dotyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA też się bałam zdzieraka, ale nie było tak źle

      Usuń
  4. Nigdy nie miałam takiego gadżetu w posiadaniu, jak na razie nie potrzebuję. Zwykły pumeks sobie radzi. jednak moja mama chętnie by przyjęła takie cacko. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam falę szalonych zakupoholiczek jak podobny sprzęt pojawił się w Biedrze :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Pilnik wyglada super, ja chyba skusze sie na podrobe Scholl tylko w wersji rossmannowskiej. Bo jak nie ma zamiennych wkladek, to niezbyt to sie oplaca)))

    OdpowiedzUsuń
  7. nie uzywam w sumie nawet traki do stóp:) chociaz one nie wymagaja duzo pielegnacji u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę mnie przeraża myśl o stosowaniu takiego pilnika, w sumie jak na razie nie miałam problemów ze stopami ale najważniejsze, że dobrze się spisuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam opory przed użyciem końcówki z dużymi otworami

      Usuń
  9. Mam podobny i bardzo lubię, chociaż rzadko korzystam :). Moje stopy nie są wymagające, stąd nie mam konieczności częstszego sięgania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze niby fajny, ale nie wiem sama. Czekałam na tę recenzję u Ciebie i fajnie, że ją napisałaś :) Myślę, że to spoko opcja, ale właśnie brak możliwości dokupienia nakładek troszkę odstrasza. Jakbym miała jakiś większy przypływ gotówki to bym brała bez wahania, ale tak to się jeszcze wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że na baterie, bo faktycznie lepiej sprawdziłby się akumulator, albo zwykły kabel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej przeszkadza brak możliwości dokupienia zapasowych nakładek

      Usuń
  12. fajny gadżet, choć preferuje tradycyjne rzeczy do stóp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory używałam zwykłego pumeksa. Pilnik to fajne udogodnienie

      Usuń
  13. Nie miałam nigdy pilnika do stóp, chyba czas to zmienić :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Za taką cenę warto wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam jeszcze okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie widziałam takiego w moim chińczyku, muszę się rozejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe urządzenie :) Ja używam starego sprawdzonego pumexu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ciekawy produkt:) Ja nie używam pumexu:)

    OdpowiedzUsuń