piątek, 15 maja 2015

Wizyta w poradni psychologiczno-pedagoczicznej - czy to wstyd?

Witam,
Chciałabym poruszyć dzisiaj temat, który ostatnio bardzo mnie poruszył. Chodzi o wizyty w poradni pedagogiczno-psychologicznej dla dzieci. Mój synek w wieku 2,5 roczku zaczął uczęszczac do żłobka. Miał problemy z zaklimatyzowaniem się w nowym miejscu. Płakał, nic nie jadł, nie słuchał poleceń, nie uczestniczył we wspólnych zabawach. Pani kierownik zaproponowała wizytę w poradni pedagogiczno - psychologicznej. Na pierwsze spotkanie udaliśmy się z M. bez dziecka, by wspólnie omówić to, co nas martwi. Na kolejnych spotkaniach Pani Psycholog pracowała tylko z moim dzieckiem, przeprowadziła mu różne testy, obserwowała jego umiejętności.
To bardzo mądra i ciepła kobieta.
Doradziła nam w jaki sposób pracować z synkiem, nad czym szczególnie się skupić, podpowiedziała kilka sposobów na wyciszenie, sposoby na histerię. Skonsultowała moje dziecko laryngologicznie, obserwowała czy jest prawo- czy leworęczny. Pani psycholog zwróciła nam uwagę na kilka błędów wychowawczych, na sposoby ich naprawienia, podpowiedziała ciekawe rozwiązania, zabawy. Zauważyłam ogromną poprawę w zachowaniu, sposobie komunikowania się i zabawy u mojego dziecka. Synek jest teraz spokojniejszy, bierze udział w przedstawieniach i wspólnych zabawach, jest lubiany przez inne dzieci. W czym więc problem?
Opowiedziałam koleżance z pracy o naszych wizytach w poradni. Odpowiedziała z wielkim zdziwieniem i zmieszaniem, ze na prawdę byliśmy u psychologa? Inna koleżanka opowiedziała mi o problemach ze swoimi kilkuletnimi córeczkami. Dziewczynki są bardzo żywe, pełne energii, a ona zupełnie nad nimi nie panuje. Zaproponowałam, więc wizytę w naszej poradni. Oburzyła się strasznie, że przecież jej dzieciom nic nie jest, więc po co do psychologa? Jakby to był wielki wstyd?
Moim zdaniem nic bardziej mylnego.  Udaliśmy się do poradni, bo chcieliśmy pomóc dziecku i sobie. Kochani, nie wstydźmy się szukać pomocy, gdy martwi nas coś w zachowaniu dziecka. To nie oznacza , że jesteśmy złymi rodzicami. Jest wręcz przeciwnie!  Jeżeli szukamy pomocy u specjalisty, zamiast liczyć na to, że kiedyś dziecko z tego wyrośnie, oznacza, że jesteśmy odpowiedzialnymi rodzicami. Chcemy pomóc dziecku i sobie.
A czy Wy mieliście jakąś styczność z poradnią pedagogiczno – psychologiczną?
Pozdrawiam cieplutko,
Sylwia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz